Dziś mija dokładnie tydzień, kiedy po raz ostatni uścisnęłam Twoją dłoń. Po raz ostatni, kiedy razem, w naszą szóstkę mogliśmy chwycić się za ręce i być… Zaledwie półtorej tygodnia od kiedy nagła wiadomość wywróciła mój świat do góry nogami.

W jednym poście napisałam, że pozwalam sobie rozpadać się na kawałki. Ten rozpad nadal trwa… Tańczą we mnie dwie perspektywy.

Z jednej strony spoglądam na nasze istnienie z meta-poziomu i mam przyzwolenie na to, że śmierć jest tylko pewnym etapem naszego istnienia, przejściem na kolejny poziom. To daje poczucie spokoju, odpuszczenia i zaufania.

Jest też drugie spojrzenie. To czysto materialne, człowiecze, to w którym jak szalone kłębią się we mnie różne emocje, czasem porywają w otchłań ciemności i przysłaniają słońce. Czasem głowa jeszcze poszukuje rozwiązań, jak i co można byłoby inaczej. Co by było gdyby…
Tak, dobrze wiemy, że to ślepy zaułek, ale nawykowe działania mózgu chcą wygrać. Pozwalam sobie to zauważać… Bez oceny siebie, bez krytyki. Po prostu jest…

Na tym etapie przeważnie towarzyszy mi tęsknota, smutek i niedowierzanie, że naprawdę w wymiarze czysto ludzkim już się nie zobaczymy. Trudno w to uwierzyć, ale życie przynosi sytuacje, które o tym przypominają. Wczoraj anulowałam bilet lotniczy. Miałeś do nas przylecieć z mamą. Kiedy wciskałam przycisk “anuluj” zrozumiałam, że już nie przylecisz. Bolało. Nadal boli…

Duże wyzwanie przede mną, bo chodzi o to, by nie kąpać się w tym smutku, a jednocześnie, by nie tłumić go i pozwolić sobie się w nim zanurzyć, poczuć go, przeżyć…

I z tym na razie pozostaje. W radości i wdzięczności, że byłeś w moim życiu, uznaniu decyzji Twojej duszy i sensu ponadziemskiego istnienia i jednocześnie czysto ludzkim smutku i niedowierzaniu wynikającym z bólu straty.

W tej prawdzie pozwalam sobie teraz być, jednocześnie robiąc kroczek w przód. Niczego nie przyspieszam i niczego nie spowalniam. Idę w tym doświadczeniu w swoim tempie i uznaniu siebie…
A Ty nic nie rób proszę… Po prostu bądź w ciszy…

Ps. Dlaczego to piszę?
Bo pisanie przynosi mi ulgę.
Bo czytasz i w ciszy towarzysz mi w tej podróży.
Bo choć jestem w tym sama to nie samotna.
Bo wiem, że teraz lub w przyszłości moje doświadczenia mogą wesprzeć innych.


Dziękuję, że jesteś…

 

Ewa Kulesza-Bonarska
Trener/ Terapeuta EFT, Praktyk Integracji Oddechem i Integrującej Obecności, Pedagog
Co mogę dla Ciebie zrobić? –> www.ewakulesza.com
Dołącz do Grupy Lekko Ze Sobą

Odwiedź i subskrybuj mój kanał YT –> YouTube Ewa Kulesza-Bonarska